• Wpisów:33
  • Średnio co: 93 dni
  • Ostatni wpis:7 lata temu, 23:42
  • Licznik odwiedzin:4 248 / 3179 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
jakie to są jaja. zacznę od początku.
jesteśmy sobie w sklepie, kupujemy grzeczni piwo a tu nagle "heeej". ja głowa w tył kto do nas mówi, a tu.. eh, ma pierwsza miłość. z zieloną torebeczką u boku. skomplementowałem tą torebeczkę, ale nie był sam. więc skończyło się na spojrzeniach. co z niego za szmata! ostatni raz był u mnie w lipcu a potem słuch zaginął!
ale potem było jeszcze gorzej. przylepiła się taka małpka, ot wstawił się i nie chciał mnie puścić.
"idę do domu" mówię a on mnie tym ramieniem przygważdża do siebie z twierdzeniem, że zostaję! nikt się nie przejął, ja się wyrywam a on mi wciska, iż zaraz przecież pójdziemy. chciał, żebym mu na kolana siadał, lecz ja odmówiłem. to koleś normalnie ZACZĄŁ RYCZEĆ. taaaaakie krople mu spływały po polikach, zasmarkał siebie, mnie, kumpla.. syskich! ja go klepię po ramieniu, uspokajam a on do mnie "zostań ze mną"!). w końcu wywaliłem go do domu, ale niesmak pozostał.
nie wiecie, że człowieka nikt nie chce jak człowiek przegrywa? jak to ujęła moja kuzynka "co mnie to obchodzi, życie każdemu daje kopa w dupę". o, właśnie!
  • awatar Gość: yyyy, przepraszam, ale nie rozumiem. Kto ma się wstydzić, ja? CZego, w takim razie? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
wracam, pierdolę, wracam po przerwie! jestem tu po to by pierdolić ślicznych pedałków, allee teraz mój nowy cel - znaleźć sobie mężczyznę na podobieństwo mojego boga, mojego ideału! Eddiego! zakochałem się w nim jak w obrazku cudownym, chcem mieć z nim dzieci, być jego chłopcem XXI w. proszę weź mnie, weź mnie! ZNAJDŹ SIĘ!
ogłaszam konkurs. na najlepszego Eddiego V. zgłoszenia proszę przesyłać w komentarzach. moje dane: 175 cm, blondasek o opaleniźnie metysa i mocnych, porządnych udach potrafiących przycisnąć nie jedne ciało mocniej xD tak naprawdę mama twierdzi, że jestem dziewczynką i mam na imię Maria, ale nie potrafię się z tym pogodzić. jestem chłopcem!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
nic do uczucia, nic poza tym.
chciałbym siedzieć teraz w wodzie. ona uspokaja moją duszę. piosenka o piramidach jest dla mnie wodą.
czas by się obudzić. my to zrobiliśmy dopiero przed 10. ja byłem bez ciuchów, on już w ciuchach. nic nie pamiętam w ogóle. teraz pytanie. czy jutro mam iść do lekarza po tabletki?
zawsze je chciałem mieć... moje małe, wolne dziecko.
 

 
siedzę sobie w stringach i myślę o tym jak się pali papierosy na deszczu, ze zrobiłem super zakup, że tak naprawdę to mi jednak wina taniego potrzeba i kleszczy pod dupą. mój mózg już biegnie na spotkanie!
nabrałem siły życiowej, jem samo powietrze i piję dużo herbaty. mam katar jak Jola antyfanów, w ogóle smarkam sobie w tą herbatę, pluje mu w twarz kiedy próbuje mnie pocałować. i jest całkiem fajnie bo się uczymy u mnie, przeżywamy super coś tam, co ja nie wiem co to jest. ogólnie śpię w śpiworze bo się przygotowuje na ewentualne wypierdolenie mnie z domu kiedy powiem, że jestem elastyczny dupnie i sercowo.
mamusiu, jestem bi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
chryste panie patrzyłem dziś w twarz mojej wczorajszej kolacji. nie wydawała się już taka super.
ogólnie bardzo pragnąłem wolnego, a tu proszę! jestem chory! wolność spadła niczym manna z nieba. jedynym ograniczeniem tej wolności jest zakaz totalny pocałunków. o innych rzeczach nic mi lekarz nie powiedział ^^ tak więc przystępuję do chorowania i pisania książki o mojej chorobie. tej innej. co jej osobiście nie znacie.
NIKT JEJ NIE ZNA.
ma na imię Ewa. jak pierwsza kobieta.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
dziś myślę: o niedziela! nauka na polski, na historię, na francuski, na biologię, na angielski, na kurs, i słówka jeszcze. naprawdę mieszczę to wszystko w jednym. nauka wiersza, przeczytanie Lalki i jeszcze 10 pozostałych książek.
płakałem, że jestem zmęczony, pracuję 6 dni w tygodniu i jedną chociaż niedzielę chcę mieć wolną. ale nie. muszę jeszcze spotkać się z facetem, jakbym go karmił tymi spotkaniami. a jemu coraz bardziej przychodzi ochoty na spotkania - podobają mu się moje kolorowe kształty. głupi pedał!
chcę mieć czas. i go nie mam. i chcę mieć siły. i ich nie mam.
to normalne w świecie wklęsłych pedałków.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
odżyłem. i wcale już nie jestem. już chłopcem.
JESTEM DZIEWCZYNKĄ!
stało się to cudem. rano się obudziłem i patrzę
O MATKO! COŚ MI WYROSŁO PRZEZ NOC!
To było jak dwa pomidory bawole. Piersi.
Mój dziwny stan umysłu męskiego nie zmiękł, ale boję się okresu. Czy to boli? I teraz mam możliwość zajścia w ciążę! Jezu, dzieci!
Dzieci to nie jest coś co można wykarmić drinkiem i garścią czekoladek! Dzieci się karmi paszą, owsianką i warzywami, a poi mlekiem!
W tym samym czasie co mi ta myśl przyszła do głowy spojrzałem na swoje piersi. Bynajmniej nie zawierały pysznego szejka. Chryste... to sam tłuszcz... ! Dieta! Dieta! Ćwiczenia! Tłuszcz nie ma egzystencji!
Ale z drugiej strony się cieszę. Mogą na mnie lecieć faceci, którzy nigdy nie byli mną zainteresowani i przeżywać wieloorgazm, nie martwić się, że nie stanie na wysokości zadania ani, że ścianę znowu ochlapałem pomidorem. Bo teraz pomidor jest przy mnie.
Od dziś mówcie mi: Maleńka
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
oddam go, oddam go.
na sprzedaż:
facet 174 cm w wieku maturalnym, kruczo czarne nieco dłuższe włosy, miła twarz, gitarzysta, o cechach uspokajających, żyjący na nieco wolniejszych obrotach, uwielbiający rocka i ciężkie brzmienia, dobrze się ubiera, zainteresowanie historią.
oddam za drobną opłatą. w dobre ręce. tylko proszę go karmić. i przytulać jak najczęściej się da.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
kocham go! kocham go! i jesteśmy razem, i jest nam dobrze, ale ja potrzebuję pomocy!
NIE MOGĘ GO KOCHAĆ. CHCĘ SIĘ ODKOCHAĆ.
w googlach znalazłem tylko jak się odkochać po zerwaniu, żałosne, ale nie ma nic o odkochiwaniu się podczas byciu w związku.
ja nie jestem dobrym człowiekiem kiedy kocham. robię sobie krzywdę, bardzo cierpię, każde drobniejsze słowo mnie rani, staję się kłębkiem nerwów, istnym depresantem i popadam w depresję. więc muszę się odkochać. to jest konieczne. pomóżcie mi. podajcie jakieś rady.
  • awatar the girls a freak .: tak jakoś ;d jak ja byłam w kinie, to na końcu wszyscy w śmiech. ja też, ale ja bardziej z tych ludzi . bo mnie końcówka tam wzruszyła. pozdro :*
  • awatar fafinettex3: kochaj GO!
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: yhy, dokładnie jak ja. dawno Cię tu nie było ;p a tak wg to moze jeszcze przemysl to odkochiwanie? hmmm?? prawdziwa miłośc jest warta poświęceń
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
dziś nienawidzę świata, całego świata, siebie, mojego M.
zapomniałem, ze nadal kocham Placków. a jutro wysyłam swój bilet na koncert do Wawy do kuzynki, ponieważ nie pojawię się na ich koncercie.
mój świat, znienawidzony świat legł w gruzach.
 

 
to dziwny stan kiedy nagle zdajesz sobie sprawę, że nie możesz już wykorzystać kogo chcesz. iż naprawdę tego nie chcesz. gdzieś, pomiędzy jest jedna osoba, którą wypatrzysz nawet bez okularów. po zapachu, sposobie w jaki Cię całuje. to dziwne uczucie, którego nie znam. i nie wiem co z tym fantem zrobić.
chcę kogoś wykorzystać na siłę, ale nie potrafię już.
 

 
dziś J. do mnie napisała wiadomość komórkową.
wstaję rano, włączam sobie EskaRock ofc. i co słyszęć? hi, it's Brian Molko.

popłakałem się z żałości, że moje radia w domu nie łapią tej stacji i cały dzień słucham wszystkiego co już słyszałem tysiące razy. do listopada mój ukochany, do 19. takiego doła złapałem, że po prostu nic mnie bardziej nie uszczęśliwi niż jego słodka twarz przed moją.
ps. nie pisz tylko drogi czytelniku bym się przybliżył do monitora -.-'
 

 
większość związków się pieprzy bo ludzie zanim się zdążą poznać już włażą sobie do łóżka.
ja i M. to taki przypadek na pewno.
raz kosz, teraz by mnie wkompanował w łóżko, w ścianę, mózg mi niechcący przebił. brutal!
 

 
siedzimy u mnie z M. rozmowa dotyczy tego jak się poznaliśmy.
ja - myślałem na początku, że mnie nie lubisz.
M. zamilkł wystraszony. patrzy na mnie okrągłymi oczyma.
ja - BO TY MNIE NAPRAWDĘ NIE LUBIŁEŚ?...!!
mój śmiech, jego mina zabitego psa.
M - jak mam ci to wynagrodzić? błagam, nie gniewaj się!

no wynagrodził. dał mi kosza przedwczoraj. nie odezwę się do niego do końca życia.
moja duma piszczy.
przecież jesteśmy tacy fantastyczni!
 

 
to są szczyty.
dziś siedzę na religii śpiewam do siebie "jam nie twój chłopiec" i nagle stuk puk.
- proszę!
syscy wstają. to musi być ktoś ważny to też wstaje. pewnie dyrektorka.
śpiewam nadal "jam nie twój chłopiec"
ktoś się o coś pyta, zdaje mi się, że o mnie.
- ej. - szturcha mnie kolo z klasy. podnoszę głowę. dziwne.
pani od polskiego.
- muszę ci coś powiedzieć - zaczyna, ale nie kończy od razu. czeka.
- tak? - reflektuję się pytaniem bo zapada dziwna cisza.
- zająłeś drugie miejsce w konkursie literackim.
SZOK.
brawa, ja się łapię za głowę, słyszę brawa, brawa milkną, ktoś mnie wyciąga z klasy, tłumaczy sysko, przytula, gratuluje.
zapominam o całym świecie, bo ktoś mnie w końcu kurwa docenił. ktoś mnie odkrył. i pozwolił siebie odkryć na nowej drodze.
wracam z nabuzowaną głową, piszę esa do mamy o tym wspaniałym sukcesie. odpowiada mi cisza, ale myślę, że znowu zapomniała telefonu.
- ej dostaniesz dość kasy w nagrodę... - mówi mi M., ale macham na to ręką. co to jest pieniądz kiedy ja zająłem drugie miejsce.
stwierdziłem, że nie mam zamiaru się chwalić. pojadę do resovi, przeczytam pracę i mnie nie ma. cudo cudo cudo!!
tak więc kontynuując moją drogę, wracam do domu. nie mogę się doczekać kiedy stanę w progu i ogłoszę wspaniałą nowinę!
kiedy jestem przy restauracji za moim domkiem dostaje esa.
pojechaliśmy po samochód.
od mamy.

moje serce gdzieś się kurcze w klatce i spada aż do jelitka.
nie obwiniam mojej mamy za to, że mnie nie kocha. ale ja pierwszy raz cokolwiek osiągnąłem w konkursie literackim, ja marzyłem o czymś takim. drugie miejsce! to nie jest byle co... czuję tą dwójkę we mnie. i pustkę. gdzieś czegoś brakuje.
człowiekowi zawsze czegoś brakuje, prawda? zawsze będzie narzekał. moja mama mnie kocha jak nikogo innego, wiem to. ale jakoś zabrakło mi choćby gratulacji. przypomniałem jej o tym.
TWOJE DZIECKO ZAJĘŁO DRUGIE MIEJSCE A TY JEDZIESZ PO SAMOCHÓD??
mama: gratulacje!!
nie odpisałem. nawet nie wiedziałem co z tym fantem zrobić.
nie mogę się wściekać na to, że mnie za mało kocha bo to nie prawda. więc nie będę narzekał tylko powiem, że mi jest kurna przykro. i to Tobie, mój drogi czytelniku.
 

 
zrozumiałem już na czym to sysko polega.
rano jadę autobusem i myślę o nim. że ja jednak nie chcę, że ucieknę z krzykiem. dostałem to co mam, to się zmywam. nic ponadto. M. mu na imię.
wychodzę, przesiadka na autobus do sql, a moja koleżanka nagle tekstem "ojej, jakie masz fajne włosy, hmm M." o_0 jaaaaaa! skąd ona w ogóle o nim wiedziała? najlepsze, że nie wiedziała, samo jej to przyszło do głowy..
poprosiłem aby poprzestać na tym imieniu.
i gryzę się i wiercę bo nie wiem co zrobić. a wszystko okazało się na koncercie.
gentelman. takich się rzadko spotyka. umm przyniosłem Ci kurtkę, ja zdziwko a gdzie Twoja, a on mi śmie twierdzić, że ja jestem ważniejszy ^^ jak poszedłem pić i mnie godzinę nie było to nawet słowa złego nie powiedział tylko się ucieszył, że już wróciłem xDD straszny jestem, okropny. tak mnie głowa boli, że sobie nie wyobrażacie.
i zmieniłem swoje zdanie. PRAGNĘ TEGO KOLESIA BO TO MÓJ EDWARD CULLEN.
zwariowałem totalnie, wiem! jutro się obudzę o kacu, ale moje zmierzchowe marzenie się ziściło - mam życie niczym w książce mej ulubionej!
 

 
kurwa co z Ciebie za Edward, jak się przeziębiłeś!
moje zmierzchowe życie chyba naprawdę zmierzchło jak pada śnieg. pamiętacie? kiedy padało Edward rozmawiał z Bellą, ale mój Edzio milczy! myślę sobie, o nie! Jake przynajmniej pisał, że bardzo za tęskni bo na praktykach jest oł jes oł ha <taniec wygibaniec>
dziś tak patrzę na te płatki.
TWARZ MI ZMYWA!
sysko, podkład, tutasz, cieniek.. chryste panie, jak możesz pozwolić swojemu małemu pedałkowi tak cierpieć!
ja pierniczę, na tym pudlu moim ukochanym jadą na mojego ukochanego Roberta, a Kirsten moją boginię też czasem wyśmiewają! i jestem taki rozjechany w moim uczuciu, kocham pudla, kocham Roberta, kocham Kirsten, ma bogini. teraz kocham jeszcze Taylora, ale o nim cisza. JESTEM ELASTYCZNY! tylko mamusia nadal nie rozumie czemu spotykam się z tyloma chłopcami i tylko dziewczętami.
pudlu obraziłem się. łapiesz Roberta ze jego piękne jądra, ale i tak nie zadasz mu bólu! ale i tak jutro na Ciebie wejdę, Ty mój wredny, różowiótki pudeleczku ;**
już już mnie gitarzysta zdenerwował.
- nie umiesz mówić inaczej, tylko yyy no myślę, yy no sądzę?!
- yyy no nie wiem, wiesz. to nie takie proste zintegrować z nierefermowalną społecznością ... (wstaw miasto) i nie dodać yy, aby lepiej zrozumieli. aczkolwiek na maturze z historii nie powinno być dat.
cisza.
- podoba mi się twoja postawa wobec matury.

...
jestem artystą, jak się kurna wyrażać? zrozumiale, zrozumiale.
dobrze, że jestem pedałem.
I wanna be like Edward Cullen!
ps. masz rację.
chuj. ci. w dupę! - czy to jest poprawne, bo zawsze się zastanawiałem jak zaakcentować, żeby lepiej i dotkliwiej brzmiało ^^
kocham Was, ale siebie bardziej.
 

 
ym. no tak. się zdeczka zmieniłem.
no tam tego.. znalazłem sobie dupę chyba, ale Wy nie wiecie, że jak już mam jedną to i chcę drugą a potem trzecią, czwartą.. tysiąc pięćset. i całe miasta przeleciane przeze mnie!
jestem gupi. taki gupi, że sobie przypomniałem i zatęskniłem.
bo to przez M. tylko kiedy się nie widzimy to nie lata w powietrzu to nazwisko i TO imię. nawet jak się pokłóciliśmy to latało. i dochodziło moich uszu. a potem szlochy do mnie jaki i podniecenia co mój eks do niego nie pisze! a przecież ja już od dawna nie pamiętam, ale nie, on musi ciągle o tym gadać.
mam dość.
i tak rano stoję, układam rzeczy do szafy i mówię do psa z uśmiechem z dawnych czasów:
- tylko on mi mówił po imieniu.
pies nie rozumie.
- i tak jakoś, nie wiem. głupi pedał.
pies rozumie. sam jest pedałem.
- no bo oni tak.. działają. stymulują mnie.
p. patrzy z oczekiwaniem.
- a on, byliśmy podobni. niezależni. tylko do mnie się nikt nie przywiązuje. pod dwóch miesiącach, miesiącu twierdzi, że nic nie czuje. i zostaję sam.
p. mruga.
- nie dostanę Edwarda na gwiazdę? - pytam z nutką żalu w głosie. i wtedy mój pies przemawia:
- huja dostaniesz na gwiazdkę ode mnie, wrażliwy pedale.
się prawie popłakałem ze szczęścia, bo przecież nie mamy jeszcze Bożego Narodzenia, a on do mnie przemówił!
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: ejjj... weź ty się napij czegoś z procentami, zajaraj i zrób coś jebnietego, to wszystko bedzie good. olej to, dasz kurwaa rade,a nieeee.... no i pies ma kurde racje: "chuja dostaniesz na gwiazdke... jesli sie nie wezmiesz w garsc!" nooo.... trzymam kciuki ;*
  • awatar Gość: poza tym nie 'huja' a chuja. Tak jest poprawnie napisane.
  • awatar Gość: to mnie zablokuj jesli sie da... niekazdy potrafi przyjac szczera krytyke. To taki defekt nie bo sie juz tu nie zajrze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
zmieniam się.
będę sukinsynem, cynikiem i do wszystkiego nałapie dystansu.
ale i tak mi dobrze jak mnie ktoś przytula.
wyciąć wyciąć to!
  • awatar Gość: nie dzieki oczy krolicze mnie nie interesuja, nie ma to jak moje wielkie galy :)))) pozdrawiam i wpadne jak bedzie tu mniej oczojeb..e :)
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: eee tam, wsłasnie, ze fajne tło ;] ejj, zaraz ja cie pukne hhhaha! ty cynikuuuu! x DD
  • awatar wielkooka: okropne tlo, mozna oslepnac a za to na txt trudno sie skoncentrowac :)) ps . chyba kazdy lubi jak ktos go przytula :P pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
NAPISAŁ.
3 ESy.
ale ja myślę, że się człowiek człowiekowi podoba niezależnie od charakteru. rozśmiesza mnie chociaż jest dziwny. strasznie lubię jego właśnie żarty. i kiedy gra.
ja jestem naiwniak bo to on nie należy do osób, które pójdą ze mną pozbierać liście w parku i pewnie go wystraszę byciem prawdziwym sobą.
uwielbiam rysować głupoty i wieszać je na ścianie, drzeć się do księżyca razem z psami z mojego okna (naprawdę to czynię), gryźć mojego kundla i biegać z nim po łące, rzucać się liśćmi suchymi i kasztanami, deklamować wiersze i czytać na głos książki, szaleć kiedy mi przyjdzie ochota i totalnie słodkim głosikiem informować społeczeństwo, że boli mnie brzuszek. to są szczegóły, ale boję się, że jemu nie przypadnie to do gustu. to taki realista... a my to zderzenie dwóch różnych światów. nie chcę słyszeć, że jeśli mu się podobam to polubi mnie takiego jakim jestem, bo to nie prawda. gówno warte spostrzeżenia jakiegoś zakochanego Wertera, który nie dostrzega wad. on widzi. i się z nich po cichu śmieje. on nie zrozumie, że ja czasem chcę by mi czytano, by mnie poparto w kolejnym idiotycznym pomyśle. i chociaż nie znamy się długo i nasza znajomość wisi na włosku to jednak nie potrafię powiedzieć sobie "nie" gdy na niego patrzę. i zwykle kończę przy nim.
niewolnik uczuć.
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: zaraz się poryczę. jak ty to pieknie napisałeś.... mówie jak moja babcia [oh, ah] buhahhaha. nie no, ale serio az sie cos we mnie rusyzlo [nie, nie jestem w ciąży] ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
eh jestem uzależniony uczuciowo od pogody. kiedy jest brzydko i ja się staję brzydki.
to okropna sprawa, sprawa złamanych serc.
wczoraj super wieczór z gitarzystą co z tego, że byliśmy dobrze podchmieleni - liczyło się to, że miał się odezwać następnego dnia.
to jest następny dzień.
zero, nic, kompletnie cicho.
i ta cisza oplata mnie od środka i pokazuje mi, jak bardzo jestem naiwny. a ostatnio mi chłopak na czacie napisał, że właśnie takim mnie widzi.
zostałem wyhujany jak za każdym razem. nie ma innej opcji. syscy chłopcy robią mi na despekt.
nawet rano pod prysznicem zimna woda na mnie poleciała i wyraziłem swoją aprobatę słowami utwierdzającymi mój prysznic w przekonaniu iż nie NALEŻĘ DO MŁODEGO POKOLENIA SPARTY.
ale nie dał mi już ciepłej wody.
i jak ktoś trzaśnie tekstem "chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą" to przysięgam zjadę go gorzej niż Doda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
jeeeeezusie kochany ja to mam kurna szczęście jebane.
ostatnio za takim muzykiem sobie chodzę, co się nie zobaczymy to go zaczepiałem, albo coś. a on taki się wydawał, jakby nie chciał.
i wczoraj mieliśmy syscy iść na ognisko. to ja myślę, nie będę taki. nie będę go zarywał. i tak właśnie zrobiłem. w pewnym momencie sam się do mnie dosiadł. spalony nieco, nieco pijany.
i jak podawał mi wino to mnie tak czarownie objął. co za małpa!
co z tego, że rano wstałem uśmiechnięty, ale czy to nie znaczy, że on mnie wykorzystał? i dziś znów odwróci wzrok, albo się nie odezwie dopóki nas nie nakryję noc.
bo to przez niego ostatnio ta smutna notka. bo następnego dnia się do mnie nie odezwał słowem. ŻAL.
mam powyżej uszu penisów!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
historie z mojego świata. polski. komiczny polski, jak zawsze w moim wykonaniu.
M. zgłosił się do czytania "ody do młodości" bo on taki światowy facet, czuje ten romantyzm... i zaczyna. a baba mu mówi, żeby czytał z polotem bo ona tego nie czuję. przecież jak to Micek mógł tak do przyjaciół cicho i bezwiędnie. M. się kategorycznie obraził, że on Mickiem nigdy nie zostanie i mówi: niech K. czyta!
prof. go namawia, przymila się, ale nie. on milczy.
I nagle.. czuję.. moja ręka! co ona robi! Idzie w górę! a moje usta, te zdradzieckie wargi układają się w kształt i otwierają! zdrajczynie!
- ja przeczytam!
syscy patrzą w moją stronę, a M. mnie mierzy wzrokiem jak robaka, że mu najlepszą zabawę odbieram. ale słowo się rzekło.
ku mojemu przerażeniu wstaję. z podręcznikiem mym z wzrokiem wbitym w tekst i się modlę, pedale głupi zawróć na tej grzesznej drodze... ale staję na podium.
- proszę z uczuciem. - mówi pani prof.
odchrząkuję.i zaczynam.
- MŁODOŚCI!
mój ryk roznosi się po klasie, jak zranionego łosia na rykowisku. czuję to. kocham cię, Adaś.
wypinam dumnie pierś i każde słowo wymawiam niczym generał, idealnie! bez błędów, wyraźnie... co z tego, że policzki mi płoną gorącem zażenowania. klasa milknie.
i wtedy. przy mojej ławce na ostatnim końcu... ja czuję, ze lecę. do tyłu moja głowa, a nogi do przodu.
torba S. !!
opanowuję sytuację ledwo ledwo, ale warczę na nich dalej, że mają do walki wstawać, oni się buntować mają! a oni płaczą ze śmiechu i ryczą okropnie, ale słuchają mnie chętnie.
- kocham cię! wyjdź za mnie! - drze się z ławki M. dodając mi ducha zatacza kółka pięściami w górze.
wchodzę z powrotem na podium, a raczej przecinam je obojętnie.
szust! wszystkie torby znikają sprzed mojej drogi.
i dochodzę do momentu, w którym się odwracam by spojrzeć nauczycielce w ślepka.
odwracam głowę i akurat trafiam na tekst "HEJ!" więc daję z siebie, ile tylko płuca potrafią skażone nikotyną ohydną i gdy me oczęta unoszą się w górę, bo zapada taka grobowa cisza, ze nawet ja milknę, odzywa się drobny i wystraszony głosik:
- ja tu tylko w sprawie kina przyszłam...
w drzwiach stoi kobieta.
POMPA NA MAXA, tak ją wystraszyłem.
- och, nie przejmuj się, po prostu znaleźliśmy nowego romantyka! - pani prof macha ręką prawą, a lewą ociera łzy ze śmiechu.
naprawdę poczułem więź z Adasiem. pierwszy raz w życiu. a tak to myślałem, że jest pedałem.
po lekcji usiadłem między koleżanką, a M. i się do niego przytuliłem. a on taki zadowolony.
- te kobiety to zawsze wracają.
i znowu się do niego nie zamierzam odzywać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
tak mnie M. wkurwił wczoraj, że nie odzywam się do niego. on łazi struty ze swoimi "koleżaneczkami", które przywłaszczają sobie moje rzeczy czasem, moja kurna pracę sobie przywłaszczają, że do nich też się nie odzywam. i zrozumiałem, że on mi się jednak nie może podobać. nie bawię się z egocentrykami.
pieprzeni geje.
sportowiec nie na mnie luka, ale chłopak ze wsi tak mi się przygląda i strasznie ciekawa z nim jest historia związana.
jak tu zamieszkałem na początku liceum to nic nie wiedziałem, ale na niego od razu zwróciłem uwagę. i od tego czasu jak go widzę dopada mnie pech.
a to się wywalę, drzwiami przytnę, a najlepsze, że z bezchmurnego nieba spadł tylko NA MNIE deszcz. albo chustka mi się zaplączę pomiędzy nogi tak śmiesznie. i tak od roku.
a najlepsze, że koleś mi się podoba :O i tak jakoś wychodzi nawet, że się nawet na siebie popatrzymy ^^
mój mały słodki peszek.
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: też się zastanawiam. ja już do niego chyba nic nie mam, ale on jakby nie przyjmował tego do wiadomości. daje mu nawet znaki; nie gadam z nim, nie piszę, nie patrze, omijam ciągle = zero. co on nie widzie, ze ja już mam go dość? ani w tę stronę nie chce, a ni w tamtą... ;/
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: gorąco ;p hhe, ty to masz zawsze jakies przeżycia! xDD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
chciałbym to wydrzeć z siebie. być taki jak wszyscy. wysłuchany przez przyjaciół i wspierany przez nich, kiedy to ja mam problemy. ale tak się nie stanie. zostanę sam bez oddechu.
wieczorem wszystko jest idealnie, jakby ciemność przykrywała moją prawdziwą osobę. następnego dnia nikt już nie pamięta co się działo i jak miło brało się mnie za rękę - rano nikt nie patrzy mi w oczy. zostaje sam na miłosnym zadupiu.
jestem normalny! TAKI JAK WY!
a może tylko czasami..
i próbuję, próbuję wierzyć w lepszy jutro i oddychać. ale z każdym rozczarowaniem nie wiem już po co ta walka.
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: noo, własnie! z ust mi to wyjąłeś! ... on się identycznie zachowuje... phiii!
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: haha, czas na zmiany ;p ;*
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: ejjj, no nie wierze. ty jesteś smutny, czy mi się wydaje? co to ma być?1 jaki sam????? nieprawda! ja jestem z tb! noo, a teraz smile! szeroookkiii! i ie piernicz!.... < 333 bo aż sie wystraszyłym tego... "wieczorem wszystko jest idealnie, jakby ciemność przykrywała moją prawdziwą osobę. następnego dnia nikt już nie pamięta co się działo i jak miło brało się mnie za rękę (...)" dreszcze aż mi po plecach przeszly...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Moje spostrzeżenia od lutego na temat książki Zmierzch.
Od razu wpadł mi w oko opis Forks. Moje miasteczko wygląda prawie, że identycznie. Mamy mnóstwo lasów, zielonych, pełno wszędzie zieleni. I często panuje tu nieprzyjemna pogoda, która powinna mnie dobijać, ale raczej uszczęśliwia. Drzewa, zieleń, mało ludzi, których stadko skromnie powiększyłem swoją przeprowadzką rok temu. I poznałem tyle miłych osób, nawet nie musząc otwierać buzi - to jest dopiero wyczyn.
Mam przyjaciela, który jest jak Jacob. Wygląda identycznie, do tego zabawny, a przede wszystkim zaborczy i bardzo Jacobowy. Walczył o moje względy, ale nie mogłem. Nie potrafiłem. Szukałem Edwarda.
Mam tu wszystko jak ze Zmierzchu. Przyjaciół, las, wilki, Jacoba, mamę, która się nie wtrąca. Brakuje mi tylko Edwarda.
Myślicie, że on tam gdzieś siedzi?
Tak sobie to pewnie czytacie i myślicie, że opowiadam głupoty. Nie da się tego przedstawić wiarygodnie, dać Wam moich oczu choć na chwilę. moje ręce na spróbowanie.
wokół siebie mam małe Forks i czekam wiernie na rozwój sytuacji.
ps. przyznałem się przyjaciołom, że nie idę na półmetek. a oni powiedzieli, że w takim razie oni też nie. KOCHAM ICH.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
M. podszedł do mnie i mówi: dziś wyglądasz bardzo dziewczęco.
ścigaliśmy się do klasy i krzyknął, kto ost ten pedał! specjalnie zwolniłem p
sportowy pan mi wpadł w oko. patrzy się dziad, patrzy z wiecznie zaciętą miną tego niedostępnego dziada, jakim jest. a ja tak lukam w jego oczęta, spuszczam swoją za długą grzyweczkę i uśmiecham się tak do siebie, ale jednocześnie do niego! boooosh, jestem królem podrywu niewypalonego.
mieliśmy się odchudzać na zimę. więc wziąłem kawałeczek szyneczki żeby dać psu. już mam go wołać, on już prawie to widzi, a ja wtedy.. kurna niekontrolowane ruchy, wymuszone czynności zagnieżdżone od pierwszego małpoluda! haps ten kawałek do buzi! mój pies patrzy, patrzy... dałem mu ser w nagrodę. ale niech spada, jak ostatnio go wypieprzyłem na balkon z kośćmi, to jak chciałem go pogłaskać to zawarczał i rzucił mi wzrok swoich wielgaśnych i łatwo wypadających oczy w stylu "dotknij mnie jeszcze raz jebany pedale, a cię zabije" 0.o mój krzyk rozniósł się po całym miasteczku "maaaaaaaaaaaamooo!"
a dziś siedzimy z mamą w kuchni i opowiadam jej jakie to mam zjebane życie.
"... wiesz co T. biegnie za takim kolesiem z piłką i się drze - łaaaaaaaaaa zjem cię, pourywam ci kończyny!- chłopak się potyka potem, a T. mu odbiera piłkę! też chce tak grać.
mamo i ja bd grał w teatrze. zaprezentuje na przesłuchaniu CIOTĘ!"
- a co to mój emo synu?
- mamo, to jest o okresie kobiecym '-.-
- ok.
i pokazałem jej jakbym to odegrał. aż babka przyleciała z podwórka bo się tak darłem i przeżywałem ten okres.
"- przecież kilka serwetek to nie jest to co chcesz sobie tam WŁOŻYĆ!" z dzikim szałem biegam po kuchni się czując jak na przesłuchaniu, już tamponów szukam instynktownie matki polki z dzieckiem na rękach,a drugim w kołysce. już szukam u siebie wejścia na te serwetki... i nagle...
- STOP.
ciota mi się skończyła. aktualnie już jestem na etapie menopauzy.
martin lechowicz powiedział, że kobiety mają okres po to by być ZUO. nie macie u niego usprawiedliwienia.
a kolejno do tego nawiązując P. się mnie pyta czym wolę być. emo czy dziewczyną.
- no wiesz, sanszajn, sprawa jest prosta. lubię penisy, ale czasem mam jeszcze takie odruchy w sklepie by sięgnąć po podpaski.
I luv ya! ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
T. odpowiada u niszczyciela szkoły z geo:
- jak to tylko jedno pytanie?
- a ile chcesz?
- no... 2?
- to nie koncert życzeń, siadaj.
- ale ja chcę!
- przecież dopiero co ci powiedziałem, że masz 4, siadaj!
- ale ja chcę!
- dobrze.
złączył końce palców i spojrzał na nią przenikliwie. spytał.
- no i widzisz? z 4 na 2...
- chciałam się sprawdzić.
- to żeś się sprawdziła.
P
- no cóż.
- kobieto, pokaż mi zeszyt, bo oszaleję.
pokaz zeszytu.
- czyś Ty zwariowała?!
my look at, a tu zeszyt zapisany cały nazwami rzek i krain geograficznych, jak dopiero przerobiliśmy 3 lekcje na temat mapy JEDNEJ
Koń by się uśmiał hihi

moja odpowiedź na polskim. wymienić przykłady literatury pięknej.
- Cosmopolitan, Vogue, papilot...
- to nie jest literatura piękna!
chwila na myślenie.
- ma pani rację.
- idź ty ze swoją litaru...
- to jest proszę pani, literatura przepiękna.
za moją literaturę dostałem 0/3 z odpowiedzi.

ale mój humor już mnie opuścił. martwię się na zapas studiami, z desperacji zrezygnowałem z półmetka, odpuściłem sobie spotkania. chyba nie pasuję na tą porę do tego świata. przyjaciele będą krzyczeć, dostanie mi się po uszach, ale ile oni mogą jeszcze ze mną wytrzymać? nie rozmawiam z nimi o tym co u mnie, bo moje problemy nie powinny być także ich, jeśliby się na chwilę nimi przejęli. zresztą tłumaczenia, że oni z kimś idą, a ja spowodowałaby tylko salwę zimnego śmiechu. M. mówi chodźmy razem, ale do cholery, tak się tylko wydaje. na końcu mnie wystawi bo pewnie pojawi się jego A. i co ze mną, fuck, co ze mną?
tak łatwo się mówi, że znajdę sobie partnera na półmetek, ale nie znam nikogo, kogo mógłbym zaprosić. jeśli nawet kogoś bliskiego bym poprosił o przysługę, to za bardzo mi się nie uśmiecha, że ich miłości spojrzą na mnie jak na psa.
dopiero w takich chwilach zauważasz jak długo byłeś sam. i jak bardzo już tego nie chcesz. jak bardzo nienawidzisz tego uczucia.
upadłem?
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: świr xDD
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: zajebista ta piosenka. kocha paramore ;D
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: tyy weźź, ja się aż pokładam z tych waszych odpowiedzi i tu nagle takie smutne zakończenie? ehhh... wyluzuj, jam tesh sama, ale muszę przyznać, że wcale nie chcę jak na razie mieć chłopaka, bo po co? matka karze się uczyć, to się ucze w końcu jakieś świadectwo musi być ;p imprezy są, to moge poszaleć a jakbym miała chłopaka, to by mnie sprawdzał na każdym kroku, a tak to mogę robić to, co mi sie podoba .! ;D - pozytywne myślenie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
dziś były zakupy.
V. poddała się najgorszym swoim popędom. ona nie mogła się opanować, ja nie mogłam jej powstrzymać. weszliśmy do sklepu z butami. to było 10 sekund.
- o kurna. - mówi V. i jej oczy zamieniają się w masełko patrząc na czarne skórzane conversy z naj najnowszej kolekcji. - 300 zeta.
fundusze V. nie ogarniają takiej sumy, jeśli ma przeżyć do końca miesiąca.
- o boże. o matko. o dziecko jezuskowe. - mówi biorąc buciki w łapkę i ubierając je na stópki.
- V. nie możesz tego zrobić. - spokojnie tłumaczę. - musisz coś jeść, pić, mieć na papier toaletowy. książki trzeba kupić. za ubezpieczenie zapłacić.
ale V. jest w transie. zaczyna gadać do siebie.
- kocham was. kocham. ja was wielbię. - przeskakuje z jednego nastroju do drugiego, jakby miała rozdwojenie jaźni. wyobraźcie sobie Golluma, jak w WP przeskakiwali ułożeniem kamerki tak moja V. się zachowywała. - o nie. co ja zrobię bez kasy? 300 zeta to za dużo. niemożliwe. nie do zniesienia.
mimo moich nalegać, kompletnie na to GŁUCHA idzie do kasy i od razu mówi
- biorę je.
- może dać drugiego bucika do sprawdzenia?
V. już otwiera buzię, że ona i bez tego bierze, ale mój mocny głos ją wyprzedza.
- DAĆ. - a kiedy czekamy na buty, przemawiam. - V. słuchaj to jest tak, że możemy jeszcze uciec. zostawimy te buty, niech sobie tu egzystują spokojnie, V. to nie jest dobry pomysł.
ale V. mnie nie widzi i nie słyszy. nawet nie zauważa, że ekspedientka się z nas śmieje. facet wrócił z butami.
- zejdź mi V. z oczu. - rzekłem twardo.
- tu może pani zmierzyć. - pan wskazuje na sofę obok, ale ja kręcę głową. wskazuje jej przebieralnię, żeby nie widzieć jej ryjca. sam siadam na sofie zmęczony i słyszę urywane głosy.
- ...one dopiero co przyszły...
- ...nie mamy nawet paragonu na nie...
TAK. NIE SPRZEDAWAJCIE TEMU POMIOTOWI DIABŁA CONVERSÓW.
ale mimo moich protestów błagań V. w transie wychodzi ze sklepu z butami. już na ruchomych schodach widzę, że ona płacze.
- za co ja przeżyje do końca miesiąca!
a ja zbieram się w sobie. ciężko mi to powiedzieć.
- V. to są najpiękniejsze buty na świecie. zrobiłaś dobrze, że je kupiłaś.
łkanie cichnie i przeradza się w zdumienie.a ja nagle tak na nią patrzę badawczo i swoim wesołym głosikiem pytam:
- dasz mi ich dotknąć?!
wspólnie stwierdziliśmy, że wolimy mieć coś na dupie niż w żołądku.
idziemy spać razem z tym panem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
płacze, płaczę, beczę, ryczę, nie wiem co można jeszcze robić.
mamy jechać na wycieczkę, ale moja mama powiedziała, że nie ma kasy więc nie wiem czy pojadę. ja odważny mówię, że luz tylko jej o tym mówię, bo skoro tak to nie muszę jechać - tutaj się przyznam bo jestem prawie zajebiście anonimowy, ale nam raczej się nie przelewa. jest na neta, na rachunki, itp, ale wrzesień to znaczy kupę książek i bilet co on mnie kurna tyle kosztuje, żebym musiał mieć urodziny raz w miesiącu żeby się cała rodzina złożyła. i M. organizował sysko, a że się przyjaźnimy to mu mówię, że stary nie mam kasy, J. też nie jedzie bo jej matka nie da. on takie oczy, ale spoko zrozumiał.
no kurna zrozumiał.
zalatany dziś żeby jechać i fokule, on taki biedny, ja siedzę na ang i babka mnie pyta gdzie chciałbym spędzić czas czy na Nothing Hill czy na takiej wielkiej targowicy, gdzie syscy wsciskają kiełbachę. Ja już mówię, że ja konkretnie to bym się wybrał...
puk, puk. ciut ciut puk puk.
ta dam.
- DZIEŃDOBRY. - powiedziała pani na jednym wydechu, która weszła do klasy. za nią M. - PRZYSZŁAM TU W BARDZO POWAŻNEJ SPRAWIE - M. podaje jej kartkę z listą uczestników. Pani wygląda jak Umbridge od Harry'ego. - MIANOWICIE W SPRAWIE TYCH, KTÓRZY NIE JADĄ NA WYCIECZKĘ.
jesteśmy podzieleni na grupy i powiedziała, że już wyjaśniła z drugą grupę sprawę. nas wzięła w krzyżowy ogień. posypały się komentarze, że jesteś w końcu od języków, powinniśmy tam reprezentować szkołę całą klasą, i takie tam jeszcze syki i jęki. ja sobie myślę, jasne w tamtym roku pojechało technikum co oni mają raz na ruski rok chociażby angielski. do tego jak mamy jechać, jak nie znaleźliśmy jeszcze opiekuna i transportu nie załatwiliśmy.
- WIĘC KTO NIE JEDZIE?
jakby nie miała na liście napisane.a M. z miną Percy'ego, tego zdrajcy, szumowiny, zakały społeczeństwa powiedział jej, że ja. i wymienił tych co nie jadą, ale że my we dwójkę z takim chłopakiem jesteśmy akurat w sql.
- NO TO PROSZĘ MI POWIEDZIEĆ, DLACZEGO NIE JEDZIECIE?
kierunek haps w moją stronę. zęby obnaża śliną pluje, że ja rozwalam wycieczkę bo nie chcę jechać. mówię, że nie mogę. i że to nie żeby robić nieprzyjemność klasie, tylko po prostu sprawa osobista. spytała się czy jak bd wycieczka to przyjdę na zajęcia, a ja że pewnie tak bo przecież to jest moim obowiązkiem.
- AHA.
i jazda na mnie, w moją stronę totalnie, że do cholery zajęcia szkoła bd dla naszej szóstki organizowała, bo my nie chcemy jechać, im brakuje osób do autokaru i w ogóle... w sumie całe zło spadło na mnie.
stanęły mi łzy w oczach, ale szybko je zdusiłem. gorąco mi się zrobiło. cały czas dzielnie walczyłem. modliłem się o dzwonek by wybiec z klasy, ale on nie nadchodził. nie zostałem już pytany, bo profesorka widziała jak mi się niedobrze robiło.
dlaczego M. tak mnie potraktował... że ja jestem nic. że mnie nie wybronił nawet, nie wspomniał jej, że to to sprawa natury delikatnej, przecież to wstyd taki..
cały dzień mnie w ogóle olewał, jakbym był powietrzem. może ja też nie jestem idealny, ale cholera jasna, gdyby nie żart T. to bym ryknął płaczem jak nic. powiedziałem M., że nie idę z nim na miasto bo się źle czuję. stwierdził sucho "zajebiście" i zostawił dla T., który go nie lubi i zawsze nim pomiata.
dziewczyny mnie pocieszyły na przystanku, że to nie moja wina i żebym nie płakał przez to babsko.
a Z. do mnie podeszła i powiedziała, że huj z tymi co nie jadą bo i tak nie mamy jak jechać i to jest wiadome od dwóch godzin ze względów transportu i brak opiekuna.
i gdzie tu jest kurna sprawiedliwość?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
gadu gadu z M.!
M. : ale ze mnie idiota!
(print, bach i mam całą rozmowę z moim eks w moim oknie - same słowa i cyferki. rozmowa między M. a nim)
J: czekaj odcyfruję
nie udało mi się
J: kurna M. ja tego nie kumam zróbmy rozmowę konferencyjną
M: ...
J: zrobimy tak. wy bd sobie gadać a ja siądę i bd czytał i bd tak cichutko siedział, że nawet mnie nie zauważycie, tak ciut ciut ciut cichutko. i zrozumie Twoje problemy
M: jemu przyjdzie czy akceptuje konferencje i mu będzie wyświetlać czubie że jesteś xD myśl
J: ale ja bd bardzo cichuteńko! nawet mnie nie usłyszycie! i nie wtrącę, żadnej głupiej uwagi typu macie penisy z cukru czy coś tam nie wiem
M:ale on cię bd widział, rozumiesz?
J:bo ja zrozumiałem, że ja mam z cukru i się rozpuszcza przy zbytniej wilgotności i nie można go całować ( już mi lepiej powiedz wypierdalaj będziemy uprawiać seks przez gadu nie chcę żebyś widział. tak mnie mniej boli.
M: silence z jego strony.

i ja gówno zrozumiałem jaki on ma problem w końcu.
myślicie, że jak ktoś mi bd robił loda to się ucieszy, że taki słodki?
Chryste! Huj z lodem! Wydam pewnie mnóstwo pieniędzy na cukier, bo kryzys i podrożało!
fuck!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
wczoraj oglądałem trailery z Księżyca w nowiu <sika>. omg jaki on cudny, jaki odpierniczony, a jaka ona ślicznie umalowana - ta laska nigdy nie potrzebowała makijażu. ps. polecam ucieczka w milczenie z Kirsten. wali te same miny przez syskie filmy, ale może dlatego jest dla mnie taka swoja.
wiecie co, mam psa geja. i za to go kocham bo nikt nie ma psa geja, a ja tak. lubię wszystko czego innym brakuje. a dzień jest zepsuty, jak głowy się za mną nie odwracają.
w śr mam poważne spotkanie z przyjaciółką i czuję, że ona w końcu polubi mnie w ten sposób w który nie powinna. ubiorę się niezwykle emowsko na ten dzionek. wezmę spray do torby i tego tamtego troszeczkę.. cukru w spodnie xD
mamy akurat pogodę jak w Forks, a ja znów biadolę, jak to nikogo nie mam, że mnie nie ma kto przytulić, że mnie nawet obsrać kto nie ma. i takie dni się zdarzają. M. mówi,że ma motyle w brzuchu, a ja się modliłem by to na mój widok było, niestety - klapa. na widok mojego eks. J. też swoje przechodzi ze swoimi dwoma facetami biednymi, co się piorą bezwarunkowo bo nie mogą znieść tej sytuacji i siebie. V. pozostaje lodówką. a ja w ciszy rozpamiętuje, że jestem bardzo bardzo samotnym chłopcem.
na słowo "półmetek" choruje.
ktoś chce ze mną iść? mój pierwszy prawdziwy półmetek <dumny> c'mmon!
M. J. i V. to my friends są. tak na wszelki wypadek powiem, bo nasze życie się toczy innym biegiem niż życia pozostałych ludzi.
proszę dziobnąć pajacyka w brzuszek, żeby ktoś dostał obiad.
aa a to mój syn. ma na imię Brian Molko. po mojej pierwszej prawdziwej platonicznej i dorosłej miłości. Bri do listopada!
(ktoś jedzie na torwar 19 IX?)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
nie lubię już czatów. tam na moje młode ciało czekają tylko wygłodniałe seksu samce.
"jakiego penisa masz, cukiereczku?" wali we mnie pytaniem samiec z czasów PRL.myślę sobie, o nie dziadu. to będzie inaczej. będzie całkiem inaczej. może i wyglądasz jak Craig David i pewnie jesteś świetny w łóżku. muszę stanowczo i wesoło Ci odpowiedzieć.
i gdybym mógł mu powiedzieć to głośno to bym chyba zaświergotał.
- Z cuuuuuuukru i rozpuszcza się przy nadmiernej wilgotności!
Mniam. Kto chce cukrowego penisa?
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: aham. emmm, nom musze ci przyznać rację, ale z której dokładnie piosenki?
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: a tak wogole, to co do tej laski, to nie wiem ;p a co do piosenki, to wiesz, wlasnie czytalam, ze oni grają podobną muze do linkin park i to widac, ale czy zerżnięte, to kurde nie wiem ;/ jakos lp tak strasznie sie nie jaram, więc ci nie powiem.
  • awatar ¢αямєη - invisible heartbreaker.: dzięki. w życiu cię nie wywalę, kurdę polubiałam cię, hah. tylko, ze to jest tak, że ze mną do klasy chodzą albo takie przymulone laski, albo te które już zna, tz.: te niby przyjaciółki. wszystko mi się piernicze. nie daje sobie rady, a to dopiero początek. ;/ jak to nie umiesz zdefiniować swojej płci? bo się zacznę śmiać ;p ile masz lat?? ja 13, 5.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›